Przejdź do treści
MBMarcin Bochenek

Audit Sprint

Audyt strony internetowej: płacisz za decyzję, nie za PDF na 80 stron

Autor: Marcin Bochenek · Aktualizacja:

Rynek 2026 pełen jest „audytów SEO” od 500 zł, które są skanem wtyczki, i „audytów kompletnych” za kilkanaście tysięcy z checklistą 200 punktów, której nikt nie wdroży. Mój Audit Sprint kosztuje od 1 500 zł, bo produktem jest decyzja: wdrażać, odłożyć albo ciąć zakres. 20 minut na start jest bezpłatne i często wystarcza, żeby powiedzieć „nie spinaj się”. Sprint zaczyna się, gdy trzeba wejść w analitykę, proces i liczby, a nie w opinię o kolorze przycisku.

20 minut versus sprint — nie mieszaj tych produktów

Bezpłatne 20 minut: mapa na kartce, rząd wielkości pakietu, czy w ogóle rozmawiamy. Sprint: wąskie gardła lejka albo procesu, priorytety 30/60/90 dni, szacunek ROI i ryzyk integracji, jedna rekomendacja. Kwota sprintu może zostać zaliczona na wdrożenie, jeśli obie strony widzą sens. Nie zaliczam jej na „jeszcze jeden brief”.

20 minAudit Sprint od 1,5 tys.
CelCzy w ogóle wdrażaćCo wdrażać w jakiej kolejności
WejścieRozmowaDostęp do analityki / procesu / stawek
WyjściePakiet albo stopDokument + decyzja 30/60/90
SEO-skanNie udaję, że to audytOn-page i CWV jako część lejka, nie jako religia

Czego nie kupujesz za 500 zł „quick scan”

Skan indeksacji i title’i bywa użyteczny jako załącznik. Nie mówi, czy macie zły kanał, złą ścieżkę czy zły follow-up. Dlaczego strona nie sprzedaje rozdziela te wiadra. Audyt, który kończy się listą 80 poprawek meta bez biznesu, jest tanim sumieniem, nie decyzją.

Jak liczę, czy sprint ma prawo się spiąć

Jeśli po 20 minutach widać, że wizytówka za 2 000 zł (Start) załatwi sprawę, nie wciskam sprintu. Jeśli widać platformę za 80 tysięcy bez nazwanych metryk — najpierw sprint albo stop. Wycena strony i pakiety są publiczne, żebyś nie zgadywał rzędu wielkości przed call’em.

Co przynosisz, żebym nie zgadywał

  1. Źródła ostatnich zapytań (choćby skrzynka z 90 dni).
  2. Search Console albo przyznanie, że go nie ma.
  3. Ścieżka maila po formularzu i czas odpowiedzi.
  4. Liczby, których nie chcesz publikować — zostają w NDA, nie na blogu.

Po sprincie albo wdrażamy w trybie 90 dni, albo rozchodzimy się bez urazy. Trzecia opcja „zróbmy jeszcze discovery na kwartał” mnie nie interesuje.

Co przynosisz na Audit Sprint, żebym nie zgadywał

Bez materiałów sprint zamienia się w teatr opinii. Potrzebuję adresu produkcyjnego, nagrania ścieżki na telefonie (albo ja wchodzę sam), źródła zapytań z 90 dni jeśli istnieje Search Console, i tego, co dzieje się z mailem po formularzu. Jeśli nikt nie odpowiada przez trzy dni, audyt strony internetowej skończy się diagnozą „giniecie w skrzynce”, nie „zły kolor przycisku”.

Nie wymagam pełnego CRM ani hurtowni. Wymagam uczciwości: ile zapytań realnie wpada, ile jest śmiecia, ile kończy się rozmową. Jeśli nie mierzysz nic, i tak da się zrobić mapę — ale wtedy priorytety 30/60/90 są ostrożniejsze, bo hipotezy nie mają kotwicy w liczbach. Nie zmyślam Wam współczynnika konwersji „jak u innych w branży”.

Mapa lejka, którą dostajesz na końcu — nie moodboard

Wynik sprintu to jeden dokument: wąskie gardła, kolejność napraw, rząd wielkości pakietu i decyzja go/no-go. Nie dostajesz 40 slajdów z „best practices 2026”. Dostajesz: tu giną kliknięcia, tu giną maile, tu w ogóle nie ma oferty. Jeśli wąskim gardłem jest follow-up, nie sprzedaję Wam rebrandu. Jeśli wąskim gardłem jest brak ceny, nie sprzedaję Wam bloga.

Kwota od 1 500 zł zależy od głębokości, nie od liczby godzin teatralnych. Dolny próg: jedna ścieżka, jeden język, brak integracji. Górny: kilka ścieżek, płatny ruch, panel albo rezerwacje w tle. 20 minut bezpłatnie zostaje bezpłatne — to filtr, czy w ogóle rozmawiamy. Nie zaliczam tych 20 minut na „jeszcze jeden brief”.

Jeśli po sprincie idziemy we wdrożenie, kwota sprintu może zostać zaliczona. Jeśli nie idziemy — zostajesz z mapą i priorytetami. To jest produkt. Nie jest produktem PDF „wasza strona mogłaby być ładniejsza” bez decyzji.

Czego audyt strony internetowej u mnie świadomie nie obejmuje

  1. Rankingu w Google. Nie mam dostępu do Waszego profilu linków ani historii kar. Mogę powiedzieć, czy URL jest crawlable i czy title kłamie.
  2. Pen-testu i RODO-audytu prawnego. Mogę wskazać oczywiste wycieki w formularzu. Nie zastępuję kancelarii.
  3. Fałszywego benchmarku „strony konkurencji konwertują 4,2%”. Nie mam ich CRM-u. Nie zgaduję.
  4. Obietnicy, że po sprincie „na pewno wdrażamy”. Część sprintów kończy się stopem. To sukces, jeśli stop oszczędza 40 tysięcy.

Kiedy sprint jest złym zakupem

Jeśli szukasz dokumentu pod przetarg, żebym „potwierdził” decyzję już podjętą w zarządzie — nie biorę tego. Jeśli chcesz, żebym pochwalił motyw z ThemeForest, bo prezes lubi fiolet — też nie. Audit Sprint ma prawo być niewygodny. Ma powiedzieć, czy strona firmowa B2B w ogóle jest właściwym produktem, czy potrzebujecie lejka, panelu albo nic, tylko dyscypliny odpowiedzi na maila.

Zły zakup jest też wtedy, gdy nie macie właściciela po Waszej stronie. Ja nie będę gonił trzech osób po status zdjęć. Sprint bez właściciela produkuje PDF, który umiera w Drive. Właściciel to ktoś z budżetem i kalendarzem, nie „osoba od social mediów, która zbierze feedback”.

Jak umawiamy sprint, żeby nie zmarnować tygodnia

Audit Sprint nie startuje z „wyślijcie dostęp do wszystkiego”. Najpierw 20 minut: czy w ogóle jest o czym mówić. Jeśli tak, spisuję jakie dostępy są potrzebne i w jakim oknie. Analityka, nagrania, skrzynka — bez tego mapa będzie grzeczna i bezużyteczna. Nie przeciągam kick-offu na trzy spotkania statusowe. Jedno wejście, jeden dokument, decyzja. Jeśli w trakcie okazuje się, że nie ma właściciela po Waszej stronie, zatrzymuję zegar. Lepiej przerwać niż wystawić fakturę za PDF, który umrze w Drive.

Po sprincie nie ma „a może jeszcze raz przelecimy hero”. Jest 30/60/90 albo stop. Jeśli idziemy we wdrożenie, zaliczenie kwoty jest w umowie, nie w obietnicy na callu. Jeśli nie idziemy, zostajecie z mapą. To jedyny audyt strony internetowej, który chcę sprzedawać: taki, po którym ktoś może powiedzieć nie. Reszta rynku sprzedaje checklisty, które zawsze kończą się „trzeba więcej SEO”.

Pytania

Czy 20 minut zastępuje płatny audyt?

Często tak, gdy decyzja brzmi „nie wdrażaj” albo „wystarczy wizytówka”. Sprint jest, gdy trzeba policzyć proces albo lejek na liczbach.

Czy zaliczacie sprint na stronę?

Tak, gdy obie strony idą w wdrożenie po sprincie. Nie jako kupon na wieczność.

Czy to audyt SEO?

SEO on-page i szybkość wchodzą, jeśli blokują konwersję lub indeksację. Nie sprzedaję miesięcznego pozycjonowania w sprincie.

Ile stron przeglądasz?

Tyle, ile trzeba do decyzji, nie „każdy URL w witrynie 10k podstron”. Sklep enterprise to inna usługa, której tu nie udaję.

Czy 20 minut bezpłatnie to ukryty webinar sprzedażowy?

Nie. To filtr, czy w ogóle rozmawiamy. Część calli kończy się „nie wdrażaj”. Nie zaliczam tych 20 minut na kolejny brief. Jeśli po nich idziemy w Audit Sprint, kwota od 1 500 zł jest osobnym produktem: mapa, priorytety 30/60/90, decyzja go/no-go. Sprint może zostać zaliczony na wdrożenie, gdy obie strony widzą sens — nie gdy ktoś chce PDF do przetargu, który ma potwierdzić decyzję już podjętą.

Czego potrzebuję od Was, żeby audyt nie był zgadywaniem?

URL produkcyjny, nagranie albo dostęp do ścieżki na telefonie, źródła zapytań z 90 dni jeśli są, i to, co dzieje się z mailem po formularzu. Jeśli nikt nie odpowiada trzy dni, diagnoza będzie „giniecie w skrzynce”, nie „zły kolor CTA”. Nie wymagam pełnego CRM. Wymagam uczciwości o liczbie zapytań i śmieciu. Nie zmyślam Wam branżowego współczynnika konwersji, którego nie mam prawa znać.

Czy po sprincie zawsze wdrażamy stronę?

Nie. Sukcesem sprintu bywa stop, który oszczędza 40 tysięcy na zły produkt. Jeśli wąskim gardłem jest follow-up, nie sprzedaję rebrandu. Jeśli brakuje ceny, nie sprzedaję bloga. Live proof, który mogę kliknąć z Tobą, to Mint Apartments i Plumm. I DRIVE CARS nie jest live. Agentic jest wewnętrzne. Audyt nie polega na cudzych case’ach z LinkedIn.

Zacznij od 20 minut. Sprint tylko gdy trzeba liczb

Bez PDF-u na półkę. Cennik ma Audit Sprint i zaliczenie na wdrożenie.

Umów 20-min audyt